Olimpijczycy 2008. Hot Iceland: Islandia i Wyspy Owcze

Prom Norröna

Do- i z Islandii płyniemy promem farerskiej linii Smyril, Norröna II. Jest to spory, ośmiopokładowy statek, który może zabrać na pokład prawie półtora tysiąca pasażerów. Śpimy na drugim „deku”, w kuszetkach, dostępnych w dwóch wersjach – sześcio- i dziewięciosobowej. Jest czysto i całkiem schludnie, ale miejsca jest bardzo mało. Kuszetki łączone są w zespoły, bodajże po pięć – choć głowy nie dam. Zespoły te są zamykane – elektronicznym kluczem jest bilet każego pasażera. Zamykane nie są już za to kuszetki. Na każdy zespół przypada łazienka damska i męska, z dwoma prysznicami w każdej.

Na początku zapominałem biletu, przez co musiałem liczyć na to, że ktoś wewnątrz zespołu otworzy mi drzwi. Wkrótce jednak nauczyłem się mieć go cały czas przy sobie i nie sprawiało to specjalnego problemu. Na korytarzach są gniazdka, więc czajniki poszły w ruch. W drodze powrotnej kazano nam je jednak schować, bo stwarza to ponoć zagrożenie dla bezpieczeństwa statku :)

Prom. Marcin Dymczyk Kuszetka na promie. Michał Zator Kuszetka na promie 2. Michał Zator Kuszetki. Michał Zator Korytarz kuszetek - gotujemy. Michał Zator

Co, poza leżeniem w łóżkach i zaparzaniem zupek, robiliśmy na promie? Hm, zacznijmy może od dołu :) Na pierwszym pokładzie do dyspozycji wszystkich pasażerów jest centrum fitness, z siłownią, sauną i basenem. Wszystko, ku naszej uciesze, za darmo – korzystaliśmy więc intensywnie. Ćwiczenia na siłce, odprężenie w saunie i relaks w basenie – prawdziwy olimpijski highlife :) Na pokładzie piątym znajduje się sklep wolnocłowy, kawiarnia i disko-bar Viking. W sklepie w miarę akceptowalne są ceny alkoholu, np. Martini, ale pozostałe rzeczy są raczej drogie. Wszystko, bez żadnych wyjątków, jest już za to drogie w barze Viking. Piwo – 20 zł :) W kawiarnii nikt z nas się nie stołował, ale tam od biedy możnaby sobie pozwolić na jakiś posiłek – śniadanie ze szwedzkim stołem (bez ograniczeń :)) to wydatek ok. 35 zł. To sporo, ale w porównaniu do ofert restauracji z szóstego piętra, nieschodzących poniżej 100 zł, jest to "atrakcyjna" kwota.

Na szczęście samo wejście do baru Viking jest darmowe, dzięki czemu mieliśmy zabawę na większość wieczorów :) Codziennie odbywa się tam pokaz magika – całkiem niezły, jak na bezpłatne show. Oczywiście każdego wieczoru jest to samo, więc jeden raz stanowczo nam wystarczy. Po iluzjoniście wchodzi zawsze zespół i rozpoczyna się dancing :) Frekwencja jest różna, ale my bawiliśmy się dobrze. Z Lóćą wyrwaliśmy farerskich emerytów, całą ekipą zbieraliśmy brawa od siedzących przy stolikach, a pani wokalistka uśmiechała się za każdym razem, gdy wchodziliśmy na salę. Dziewczyny usłyszały nawet słowa podziękowania, gdy tańczyły układ do Lady Marmalade. Dyskoteka na promie rządzi, nie ma dyskusji ;-) Jest jeszcze kino, jakieś 25 zł – nikt chyba nie korzystał, więc nie wiem jak to wygląda.

Oprócz tego organizowaliśmy sobie własne rozrywki. Jungle speed, scrabble, poker – co kto lubi. Można było czytać książkę przy wylocie ciepłego powietrza na pokładzie, albo po prostu pogadać opierając się o burtę.

Piąty pokład. Michał Zator Lounge Bar na promie. Michał Zator Górny pokład. Michał Zator Fitness. Michał Zator Wylot ciepłego powietrza :). Paweł Maryniak

Przed wypłynięciem słyszeliśmy wiele historii o podróżowaniu III klasą i o podróżowaniu promem w ogóle. Dla potomności ustosunkujemy się do niektórych mitów :)

Czy to prawda, że w kuszetkach jest bardzo gorąco?
Nie, to nieprawda. Temperatura jest dość optymalna. Jest ciepło, ale nie na tyle by np. spać bez śpiwora lub pościeli (choć Siwy spał i sobie chwalił :)). Na pewno nie ma ukropu.

Czy to prawda, że cały czas słychać głośny warkot silników?
Tak i nie. Silniki owszem słychać, ale jeśli nie jest się szczególnie wrażliwym, nie przeszkadza to w spaniu ani normalnym funkcjonowaniu.

Czy to prawda, że na promie mocno kołysze?
To zależy, ale generalnie tak. W okolicach Danii jest zupełny spokój, ale po wypłynięciu na ocean zaczyna trochę bujać. Większości osób to przeszkadza – ja sam czuje się niekomfortowo, gdy są przechyły. U mnie na tym lekkim dyskomforcie się jednak kończy, inni odczuwają ból głowy, a jeszcze inni leżą cały dzień w śpiworze, gotowi do biegu do toalety. Wszystko zależy od człowieka – większość osób jakoś daje sobie radę i funkcjonuje normalnie. Poza tym mi na przykład nie przeszkadza nawet największe kołysanie, jeśli jestem na górnym pokładzie i widzę morze.

Zdjęcia wykonane przez uczestników obozu. By poznać autora zdjęcia, przytrzymaj kursor nad miniaturą.

Powrót do strony głównej

Organizatorem obozu jest XIV Liceum Ogólnoksztalcace im. Polonii Belgijskiej we Wroclawiu
Wykonano w standardzie HTML 4.01 Strict przy pomocy programu kED 2.1. Zdjęcia są własnością ich autorów. Wszelkie uwagi i pytanie proszę kierować pod adres michal.zator@gmail.com. Data ostatniej modyfikacji: 20.07.2008